RSS
sobota, 24 lutego 2007
Sobota standartowo

 

 

No więc sobota standartowa czyli sprzatanko pranko prasowanko a zreszta scenariusz jak na załączonych obrazkach.

Najpierw kilka chwil przed telewizorkiem.

 

 

 

 

 

 

 

 Jakieś śniadanko....

 

 Potem sprzatanie z rzutem na kolana.

 

 

I już jestem po ekstremalnej metamorfozie..

 Nie zapomne też o zwierzątku

    Obiadek

Później padnę z nóg

Chwila relaksu
Ale wieczorkiem byc może............

 

 

 

 

14:02, migotkusia
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 22 lutego 2007
Wredna choroba.........

Nic dodać nic ująć. Raz troszke lepiej to znów kaszel na maksa. Maż cały czas nowe zarazki przynosi . Dzisiaj biedaczek nie mógł spac bo ko kaszel meczył , co usnoł to zaczoł chrapac z takim gulgotaniem ze znów ja nie mogłam spac i myslałam ze się zaraz udusi . Wreszcie wstałam i dałam mu się napić herbaty i syropu. Troszkę pomogło na kaszel ale na chrapanie niestety nie:) kurcze gdyby nie to że z dwojga złego wolałam zeby spał i nie kaszlał to bym mu posłała wiązkę kuksańców. Jakoś po poł godzinie ucichł  i wtedy ja tez usnełam:) Rano obudziłam się tuz przed budzikiem całkie wyspana o dziwo.:)

Wczoraj dzien zadumy i wyciszenia , byliśmy całą rodzinka posypac głowy popiołem . Rozpoczoł się okres oczekiwania na zmartwychwstanie pana:)

12:57, migotkusia
Link Komentarze (1) »
czwartek, 15 lutego 2007
Walentynki i Tłusty Czwartek

 Walentynki !!!!

Oczywiście było bardzo miło .Umówiłam się z męże że bedzie na mnie czekał na przystanku . I czekał z piekną rózyczka ja miałam dla niego piernikowe serce:)

Przyszli rodzice męża z zyczeniami i drobiazgami dla nas :) Potem rozczyniłam ciasto na paczki i wziełam się za obiado kolację. Zaserwowałam męzowi mięso indycze z warzywami i serem zapiekane w ciescie fransuskim podane z czerwonymi buraczkami i czerwonym winem. A na deser lody z brzoskwiniami i bita śmietaną.   

A potem wziełam się za pieczenie a właściwie smażenie paczków . Nie muszę chyba mówić a na pewno nie tym którzy robili w domu pączki że przy przygotowywniu pączków jest masakrycznie goraco i w kuchni jest burdelloo . Jak skończyłam smażenie to juz mi się nie chciało nic sprzatac ani zmywac . Mąż dał mi rozgrzeszenie i kazał zostawić:) i na dodatej obiecał ze sam posprzata zanim ja wróce z pracy(on wraca wcześniej) fajnie co???

14:01, migotkusia
Link Komentarze (1) »
środa, 07 lutego 2007
I jeszcze to........

No i choroba w domu. Najpierw maż zachorował i a nie mineły 3 dni i ja pociągam  nosem . Osłabiona zmęczona niewyspana (bo mąż cała noc kaszlał) przyszłam do pracy a tu się okazuje ze mam eksport do zrobienia . Lekki wnerw bo miał być jutro ale po chwili zgodnie z optymistyczną natura stwierdziłam ze to dobrze bo już mam za sobą a jutro spokój :)

A Spokój w obecnym stanie zdrowia jest mi potrzebny bardzo. 

W poniedziałek wieczorem okazało się ze junkers nam przecieka i ze tak powiem "kupa" .Na zakup nowego nie ma szans na naprawe tez specjalnie nie . Ale jakoś wczoraj udało się męzowi naprawić  :):):) poki co działa ale myslimy o zakupie cześci wymiennej. 

Po za tym pogoda jest do niczego a w połaczeniu z chorobą to masakra .

Wiec Zieeeeeeeeeeewam i tylko zerkam na zegarek ........

14:05, migotkusia
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 01 lutego 2007
Nic się nie zmienia

Nic sie nie zmienia codziennie ta sama smutna szara rzeczywistość. Jedyne ubarwienie książka , telewizor a jak w pracy znajde kilka wolnych chwil to rozmowa na tleniku ze znajomymi pod warunkiem ze i oni mają w tym czasie chwilkę. A na dworze dlaej szaro buro po sniegu już nawet ani śladu , pogmatwana ta pogoda.

13:48, migotkusia
Link Komentarze (1) »